Lampy stołowe PRL obejmują dwie rodziny, które w tamtych latach stały obok siebie i dziś warto je rozdzielić. Pierwsza to lampa dekoracyjna na komodę: ceramiczna albo drewniana podstawa i abażur z tkaniny. Druga to lampa biurkowa: blaszany stożek na przegubowym albo harmonijkowym ramieniu, konstrukcja czysto użytkowa, bez jednego zbędnego elementu. Lampa stołowa PRL w dzisiejszym znaczeniu to nowa oprawa powtarzająca którąś z tych sylwetek – nie egzemplarz z tamtych lat.
Lampa biurkowa, czyli najbardziej udany projekt tej epoki
Sprzęt do pracy udawał się w tamtych dekadach lepiej niż cokolwiek dekoracyjnego, bo nie było w nim miejsca na kompromis. Stożek z blachy lakierowany na kolor z zewnątrz i biały w środku, ramię z cienkiej rurki na dwóch przegubach albo w układzie harmonijkowym, ciężka podstawa albo zacisk do blatu, wyłącznik na korpusie w miejscu, do którego sięga ręka trzymająca pióro. Cała lampa waży niewiele, a mimo to nie przewraca się, kiedy klosz wychyli się na 50 cm w bok – bo masa podstawy była policzona, a nie dobrana na oko.
Ta forma wraca dziś w nowej produkcji i nadal jest jednym z lepszych rozwiązań na biurko. Zmieniło się jedno: zamiast żarówki 40 W, która po godzinie nagrzewała klosz do temperatury nie do dotknięcia, pracuje w niej źródło LED, więc blaszany stożek pozostaje chłodny i można go swobodnie ustawiać ręką.
Trzy zadania, trzy różne lampy
-
Do pracy przy biurku. Ramię z regulacją, klosz kierunkowy, 400–500 lx na blacie. Podstawa ciężka albo zacisk. Abażur z tkaniny do tego zadania się nie nadaje – rozprasza światło zamiast je kierować.
-
Na komodę albo kredens. Lampa dekoracyjna: ceramiczna podstawa, abażur, światło miękkie i wieczorne. Ma budować nastrój i wyrównywać jasność w pokoju, w którym świeci już oprawa pod sufitem.
-
Na parapet, półkę lub bieliźniarkę. Mała forma, 25–35 cm wysokości, często opalowa kula na krótkim trzpieniu. Zadanie: dodać punkt światła tam, gdzie pokój robi się ciemny, bez zajmowania miejsca.
Proporcje do mebla
Lampa stołowa najczęściej wygląda źle nie dlatego, że jest brzydka, tylko dlatego, że jest w złej skali wobec mebla, na którym stoi. Dwie reguły wystarczają.
Dobór wysokości lampy i średnicy klosza do szerokości mebla
| Szerokość mebla |
Wysokość lampy |
Średnica klosza |
| 60 cm |
35–45 cm |
do 25 cm |
| 80 cm |
40–50 cm |
do 30 cm |
| 100 cm |
45–60 cm |
do 35 cm |
| 120 cm i więcej |
50–70 cm albo dwie lampy |
do 40 cm |
Pierwsza reguła: wysokość lampy nie powinna przekraczać dwóch trzecich szerokości mebla. Druga: średnica klosza nie powinna przekraczać połowy jego głębokości, żeby lampa nie wystawała poza krawędź. Przy komodzie o głębokości 40 cm klosz szerszy niż 30 cm będzie zawadzał, niezależnie od tego, jak ładnie wygląda na zdjęciu.
Do pracy: co musi mieć lampa biurkowa
Cztery warunki, których nie da się obejść stylizacją.
Poziom światła. Na blacie roboczym potrzeba 400–500 lx. W praktyce oznacza to źródło o strumieniu 600–800 lm w kloszu kierunkowym zawieszonym 40–50 cm nad blatem.
Kierunek. Światło powinno padać z boku przeciwnego do ręki piszącej – z lewej strony dla osoby praworęcznej. Inaczej dłoń rzuca cień dokładnie na to, co piszesz.
Zasięg ramienia. Realny wysięg 40–60 cm pozwala odsunąć klosz poza obszar, w którym stoi monitor. Poniżej 30 cm lampa oświetla własną podstawę.
Ekran. Klosz zamknięty od góry i skierowany w dół nie odbija się w monitorze. Otwarta oprawa albo goła żarówka odbija się zawsze i nie da się tego naprawić ustawieniem.
Podstawa: masa jest częścią konstrukcji
Przy lampie z wysięgnikiem masa podstawy nie jest szczegółem, tylko warunkiem działania. Reguła praktyczna: podstawa powinna ważyć co najmniej tyle, ile cała reszta lampy razem wzięta, i mieć średnicę zbliżoną do połowy maksymalnego wysięgu ramienia. Historyczne rozwiązania to okrągły odlew pod blachą, ciężka podstawa z betonu w metalowej obudowie albo zacisk mocowany do krawędzi blatu. Zacisk ma zresztą przewagę, o której rzadko się pamięta: zwalnia całą powierzchnię biurka.
W lampach dekoracyjnych masa gra inną rolę – chodzi o to, żeby lampa nie poszła za kablem, kiedy ktoś o niego zahaczy. Ceramiczna podstawa robi to sama z siebie, cienka blaszana już nie.
Ceramika, drewno i szkliwa epoki
Lampy dekoracyjne z tamtych lat stały na podstawach z ceramiki i fajansu, w szkliwach, które dziś rozpoznaje się natychmiast: piaskowy beż, oliwka, brąz, rdzawy pomarańcz, rzadziej turkus. Powierzchnia była matowa albo półmatowa, prawie nigdy błyszcząca, a rysunek – jeżeli w ogóle występował – ograniczał się do poziomych żłobień albo do prostego pasa w kontrastowym kolorze. Drugą rodziną były podstawy toczone z buka i brzozy oraz fornirowane na tek, o profilu zbieżnym ku dołowi, bez pierścieni i bez rzeźbienia.
Abażur był wtedy stożkowy, węższy u góry, z tkaniny w kolorze kremowym, piaskowym albo dopasowanym do podstawy. Ten sam zestaw działa dzisiaj i jest jedną z niewielu form historycznych, które wchodzą do współczesnego wnętrza bez żadnego uzgadniania.
Oryginał na biurku – co obejrzeć
Lampy biurkowe z tamtych lat są na rynku wtórnym najliczniejsze ze wszystkich opraw z tego okresu i najczęściej sprawne, bo budowano je solidnie. Ich słabe punkty są jednak powtarzalne. Sprężyny w ramieniu harmonijkowym tracą napięcie i lampa przestaje trzymać pozycję – wymiana bywa niemożliwa, bo to elementy niekatalogowe. Przewód biegnący wewnątrz ramienia przeciera się na przegubach, a wymiana wymaga rozebrania całej mechaniki. Wtyczka nie ma bolca ochronnego, a klosz i ramię są metalowe. Lakier na kloszu w miejscu nad żarówką bywa przypalony od środka i nie da się go odtworzyć bez ponownego malowania całości.
Jeżeli lampa ma stać na biurku i być używana codziennie, nowa oprawa o tej samej sylwetce wygrywa na wszystkich tych punktach naraz. Oryginał ma sens wtedy, gdy właśnie o oryginał chodzi – i wtedy warto od razu zaplanować wymianę przewodu.
Czym różni się od sąsiednich lamp stołowych
Lampy stołowe retro obejmują całą szerokość nawiązań do minionych dekad, także amerykańskich i skandynawskich. Lampy stołowe vintage stawiają na patynę, mosiądz i marmur – rzeczy, których polska produkcja tamtych lat po prostu nie używała. Lampy stołowe modernistyczne to ten sam okres w wersji chłodniejszej, bliższej geometrii i architektury niż domowej ceramice. PRL jest z nich najbardziej materiałowy: szkliwo, drewno, lakierowana blacha i przygaszony kolor.
Najczęstsze pytania
Jaka powinna być wysokość lampy stołowej?
Przy fotelu i przy łóżku dolna krawędź klosza powinna wypaść na wysokości oczu osoby siedzącej, czyli 100–110 cm od podłogi. Na komodzie o wysokości 80 cm oznacza to lampę 40–50 cm. Na biurku liczy się co innego: klosz 40–50 cm nad blatem i możliwość odsunięcia go poza obszar monitora.
Czy lampa w tym stylu nadaje się na biurko?
Wersja z blaszanym stożkiem na ramieniu – tak, i jest to jedna z najlepszych form biurkowych, jakie powstały. Wersja z ceramiczną podstawą i abażurem – nie, bo rozprasza światło zamiast je kierować i nie da się jej ustawić nad kartką. To rozróżnienie jest ważniejsze niż wygląd.
Jaka żarówka do lampy stołowej PRL?
E27 o strumieniu 806 lm i barwie 2700 K do lampy dekoracyjnej z abażurem, 600–800 lm do lampy biurkowej. Wskaźnik oddawania barw powyżej 90 ma tu wyjątkowe znaczenie, bo cała estetyka tego stylu opiera się na ziemistych kolorach szkliwa i na rysunku drewna, a przy niskim Ra jedno i drugie robi się szare.
Ile lamp stołowych postawić na komodzie?
Przy szerokości do 100 cm jedna, ustawiona nie pośrodku, tylko z jednej strony – symetria wymaga pary, a pojedyncza lampa pośrodku dzieli mebel na pół. Przy 120 cm i więcej dwie identyczne lampy po bokach wyglądają lepiej niż jedna duża, bo rozkładają światło równomiernie na całą ścianę.
Czym różni się lampa stołowa od lampki nocnej?
Skalą i zadaniem. Lampka nocna ma zwykle 30–45 cm wysokości i świeci na tyle słabo, żeby nie budzić; lampa stołowa bywa wyższa i jaśniejsza, bo ma oświetlać fragment pokoju albo blat. Formy przy łóżku opisujemy osobno na stronie lampki nocne PRL.
Czy ceramiczna podstawa jest praktyczna?
Tak, i to bardziej, niż się wydaje. Waży wystarczająco dużo, żeby lampa nie poszła za szarpniętym kablem, nie odkształca się od ciepła i nie wymaga żadnej konserwacji poza przetarciem. Jedyne, na co warto zwrócić uwagę, to filc od spodu – bez niego szkliwo rysuje fornirowany blat.