Przedpokój to jedyne pomieszczenie, przez które przechodzi każdy – domownik, gość i kurier – a jednocześnie to, o którego oświetleniu myśli się na końcu. Efekt znamy wszyscy: ciemna kiszka z jedną żarówką pośrodku, w której lustro kłamie, a klucze giną. Tymczasem wąskie i niskie przestrzenie mają swoje sprawdzone patenty: właściwie dobrany plafon albo rytm punktów zamiast pojedynczej lampy, kinkiety odbijające światło od ścian, czujnik ruchu, który wita po ciemku, i lustro pomnażające każdy lumen. W tym poradniku przechodzimy przez lampy do przedpokoju i korytarza decyzja po decyzji – od formy oprawy, przez niski sufit, po automatykę.