Letni wieczór ma w Polsce jedną wadę: kończy się. Gdy po dwudziestej pierwszej zapada zmierzch, taras zamienia się w ciemną scenę bez aktorów, a balkon – w betonową wnękę, na którą nikt już nie wychodzi. A przecież to właśnie po zmroku, gdy upał odpuszcza, siedzi się na zewnątrz najprzyjemniej. Różnica między tarasem, z którego ucieka się do domu, a takim, na którym rozmowy trwają do północy, to zwykle dwa–trzy punkty ciepłego światła. W tym wpisie pokazujemy, jak zbudować oświetlenie tarasu i balkonu z gotowych klocków – girland, lamp akumulatorowych, świecących kul i lampionów solarnych – bez remontu i kucia, a nierzadko także bez gniazdka.