Salon to najtrudniejsze oświetleniowo pomieszczenie w domu, bo jako jedyne robi wszystko naraz: tu się czyta i ogląda filmy, przyjmuje gości i drzemie na kanapie. Jedna lampa sufitowa – choćby najpiękniejsza – nie obsłuży tych ról; zapalona na pełnej mocy robi „poczekalnię”, przygaszona zostawia ciemne kąty. Rozwiązaniem, z którego korzystają projektanci, są warstwy światła: ogólna, zadaniowa i nastrojowa, każda na osobnym włączniku. W tym poradniku układamy z nich kompletny plan – od lamp sufitowych, przez lampę podłogową przy kanapie, po światło za telewizorem – z konkretnymi liczbami lampa po lampie.